środa, 14 września 2011
Kair
Kair. Zostawilismy na koniec podrozy po Egipcie. W sumie dobrze bo po wizytach w oazach wydal nam sie oderwany z calosci mistycznych historii i Sahary. W hotelu na osmym pietrze obudzilo mnie pianie koguta. Myslac, ze mam halucynacje otworzylam okno i zobaczylam calkiem pokaznych rozmiarow ... kurnik :-) Potem spacerujac po zakazanym miescie juz nic mnie nie dziwilo. Misterne meczety, furmanki pedzace pod prad glowna ulica oraz male kawiarenki z szisza. No i super zdziwienie co do piramid, pod ktore podjechalismy od strony miasta i jak dla mnie to wygladaja tak jak by byly ulokowane na warszwskim Ursynowie. Miliony turystow, McDonald i naganiacze na przejazdzki wielbladami. Po podrapaniu Sfinksa pod broda czas bylo wracac do domu :-)
niedziela, 4 września 2011
pustynia
po pracowitym tygodniu i imprezowym weekendzie wracam do zdjec z Egiptu. Czas na wyprawe na pustynie. W kilka dni poznalam pustynie biala, czarna, krysztalowa, Aqabat, oraz Wadi Al Hitan czyli Doline Prehistorycznych Wielorybow. Codziennie gonilismy zachody slonca oraz spokojnie pilismy herbatke podziwiajac wschody. Po raz pierwszy znalazlam miejsce aby uslychec i poznac co znaczy cisza. Legendy i historie o pustyni i Egipcie rowniez smakuja inaczej przy tlacym sie ognisku na Wielkim Morzu Piasku. Nowe smaki i przyprawy. No i niesamowity spacer po alabastrowej powierzchni Abu Muharrak oraz skoki w dal. Taki Egipt lubie najbardziej.
Udanego tygodnia.
Udanego tygodnia.
wtorek, 30 sierpnia 2011
Siwa
Przed wyprawa na Wielkie Morze Piasku mielismy przystanek w Siwa. To tutaj wedrowal Alexander Wielki radzic sie wyroczni. Miejsce magiczne. Dla mnie kojarzyc sie bedzie z wizyta w ogrodzie i swiezym sokiem z nieznanych owocow, fajka wodna, daktylami rosnacymi w sadach, Shali i powodziach ktore potrafily niespodziewanie zniszczyc miasto, historami na temat lokalnej sluzby zdrownia polegajacej na upuszczaniu krwi i kapielach w goracym piasku, okolicznych ruinach i historiach jak z archiwum x, kolorowych rowerach z wstazkami wkreconymi w szprychy, osiolkami w wersji taksowki i sztuccami zawinietymi w hotelu w papier toaletowy w wersji europejskiej zeby bylo bardziej eleganko ;-). Zwiedzalismy: Gebel Mawta-Wzgorze Zmarlych, Fortece Shali, Ruiny Swiatyni Amona i Zrodlo Kleopatry. Fajnie jest wspominac podroze i smaki.
sobota, 27 sierpnia 2011
morze
W poszukiwaniu latarni na Faros (ladnie o niej pisala Ula - klik) trafilismy do Fortu Qaitbay.
Bylo morze kryjace historie dawnej Aleksandrii i dzielace sie chlodna bryza oraz piknik na plazy Kleopatry w Marsa Matruh. Wszystko chetnie bym powtorzyla, zwlaszcza w takie upaly jak w tym tygodniu. Pozdrawiam z tropikow ;-) p.s. pozniej juz bylo tylko morze piasku, ale o tym w kolejnym poscie.
Bylo morze kryjace historie dawnej Aleksandrii i dzielace sie chlodna bryza oraz piknik na plazy Kleopatry w Marsa Matruh. Wszystko chetnie bym powtorzyla, zwlaszcza w takie upaly jak w tym tygodniu. Pozdrawiam z tropikow ;-) p.s. pozniej juz bylo tylko morze piasku, ale o tym w kolejnym poscie.
środa, 24 sierpnia 2011
Aleksandria
Kiedy znowu wyruszymy w droge? Czas na planowanie wakacji i w zwiazku z przegrzaniem chyba mozgu (dzisij bylo prawie +40C) zapomnialam potwierdzic bilety o czasie i wyglada, ze do Indii wybierzemy sie innym razem :-( Klikam i klikam szukajac roznych ofert i moze sie uda np. Uzbekistan. Zobaczymy.
Klikajac w necie przypomnilam sobie Egipt i wyprawy po oazach.
Czasy analogowe wiec zdjec jak na lekarstwo.
Alexandria to dla mnie spiewy muezina budzace o poranku, to szum fal rozbijajacych sie o brzeg przy legendarnej latarni Faros, to pierwsze zetkniecie z orientalna kultura, to legendy i historie podboji Aleksandra Wielkiego, to nowe smaki kawy i ciasteczek z kardamonem w czasie ramadanu, oraz dachy na ktorych toczy sie wiejskie zycie w w drugim co do wielkosci miescie Egiptu.
Dobranoc.
Klikajac w necie przypomnilam sobie Egipt i wyprawy po oazach.
Czasy analogowe wiec zdjec jak na lekarstwo.
Alexandria to dla mnie spiewy muezina budzace o poranku, to szum fal rozbijajacych sie o brzeg przy legendarnej latarni Faros, to pierwsze zetkniecie z orientalna kultura, to legendy i historie podboji Aleksandra Wielkiego, to nowe smaki kawy i ciasteczek z kardamonem w czasie ramadanu, oraz dachy na ktorych toczy sie wiejskie zycie w w drugim co do wielkosci miescie Egiptu.
Dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































