Bukareszt, zwany Paryzem wschodu rozwija sie i zmienia.
Po raz kolejny sluzbowo. Tym razem z okna samochodu.
Dzisaj w roli glownej pajeczyny z kabli, ktore wija sie, przecinaja, kreca we wszystkich mozliwych kierunkach. Na tle odrestaurowanych budynkow i eklektycznej architektury czarne pajeczyny staja sie jeszcze bardziej widoczne. Czasem mam wrazenie, ze nawet niebezpieczne dla przechodniow. Zapytalam znajomych skad ten pomysl na kable, ale nikt nie widzial w tym nic dziwnego tudziez godnego zainteresowania.
Turystom pozostaje gimnastyka i kreatywnosc przy robieniu zdjec bez kabli ;-)