czwartek, 17 lutego 2011

Serengeti czyli "ziemia bez konca"

Serengeti kiedys znane jako Maasailand pokonywalismy jeepem. O ile w Tarangire NP mielismy piekna pogode i ciepelko. Tutaj pogoda zmieniala sie szybciej. Ten park przy granicy z Kenia slynie z Wielkiej Migracji ale my nawet w porze suchej widzielismy duzo nowych dla nas zwierzat i ptakow. Nasz przewodnik dostal przydomek "Lowca" :-)



Slon. Jest najwiekszym zyjacym ssakiem. I musze dodac, ze budzi respekt. Stadem przewodzi najstarsza slonica z ktora w sumie wszyscy w stadzie sa spokrewnieni. To ona ma wewnetrzny gps ktory naprowadza na zrodla wody pitnej. Jak stwierdzil nasz przewodnik slonie uwielbiaja sie kapac. Patrzac jednak na skore slonia trudno w to uwierzyc. Jak na wegetarian przystalo pochlaniaja 170 kg roslin dziennie, nie moglam sobie wyobrazic jak wyglada taka ilosc salaty na codzien :-) Traba slonia ma wiecej miesni niz cale cialo czlowieka. To tez dziala na wyobraznie :-)
Male sloniki nie odstepuja mamy na chwile i psoca na kazdym kroku.



2 komentarze:

  1. ależ mi się ciepło zrobiło na takie widoki ...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowite są te zdjęcia słoni.

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...