bylismy na krotkim urlopie
znajome strony, jezioro
ptasie wesela na niebie
rodzinne okazje do celebrowania
spotkania z przyjaciolmi pod chmurka
spacery i plywanie lodka
czytanie zaleglych gazet i rozmowy przy ognisku
pogoda na zamowienie
Zaczarowalismy pogode i bylo super. Udalo sie wszystko. I wieczor z Don Giovanni, i sobota z przyjaciolmi oraz wspolne grilowanie, i niedziela leniwa.
Don Giovanni w St. Margarethen byl super. Co roku spedzamy wieczor ogladajac opere w kamieniolomie i za kazdym razem zachwycamy sie wykonaniem, muzyka i scenografia.
Wlasnie mija 6 lat od tej wyprawy. (Nagroda wedruje do Agnieszki :-)
Z Bukaresztu przez Constance do Zetelaki. Niby nie tak dawno a jak duzo sie zmienilo po drodze. Fajnie bylo odkrywac Karpaty pokonujac Transfogarska droge samochodem wujka Z. Duzo z tej podrozy mam smakow. Niezapomniane male smazone rybki sprzedawane w rozku z gazety, przepyszna paste z oberzyny robiona na sniadanie przez mame R. i specjalne ciasto ze zboza i wiorek kokosowych jedzone przed kosciolem po mszy zalobnej.
Czesc tej Rumunii pokazalam M. lacznie z weekendem w Sinaii. Ale to juz inna historia.
Jeszcze niedawno na wakacjach mialam tylko kilka klatek aby uwiecznic obrazy zlapane po drodze. Fajnie do nich wrocic. Pamietam kazde. W sumie to nie bylo tak dawno ;-)
Dzisiaj wspomnienia z podrozy do przyjaciol w Transylwanii. Lubie poznawac kraj mieszkajac "u ludzi". Bylam zaproszona na chrzciny, przez przypadek trafilam na wesele i pogrzeb. Duzo sie wydazylo przez dwa tygodnie w Rumunii. Ktos powiedzial, ze wazne jest pierwsze wrazenie. Ja po tej wyprawie kilka razy wracalam do tego kraju i jeszcze kilka podrozy mam w planie :-)